Faithless – The Dance (2010) /r.e.c.k.a.\

Posted: 9 Wrzesień 2010 in Elektroniczna, Muzyka

Pogoda dziś była jaka była, a dla mnie i tak świeciło słońce(zaliczyłem egzamin który mnie wpieniał całe wakacje ;D) i z tej okazji postanowiłem dziś napisać pierwszą w życiu recenzję.

Nie “owijając bawełny” biorę się do dzieła. Pierwsze co się rzuca w oczy to okładka. Pomnikowy Maxxi i bezoczna i beznosna Bliss, a pomiędzy nimi jakiś gruby melanż. To już daje sporo do myślenia. Nowy image? Jednak na odwrocie okładki znajdujemy znajome nam już frazy takie jak: Not Going Home, Feel Me, Sun to Me. Po włączeniu płyty wszystko staje się jasne.

Od progu wita nas porywający beat i nawijka Maxxiego. Cała mieszanka jest świeża i pachnąca. Zaczynają się bezwarunkowe ruchy kończyn dolnych oraz głowy. Jest prawidłowo. Dalej jest coraz lepiej, po Feel Me które się jakoś niewiele zmieniło, Faithless raczy nas świeżynką: “Crazy Bal’heads”(w klimatach reggae). “Comin’ Around” to klasyczna balladka w ich wykonaniu,  jednak z fikuśnym tanecznym podkładem. Po tej części płyty czujemy się wyciszeni, ale spodziewamy się, że zaraz będzie się działo… I się dzieje!

“Tweak your nipple” to już kawał dobrego uniwersalnego house’u ze znajomym wokalem. I znowu adagio. “Flyin Hi” to ładny, trochę usypiający utworek jednak pasujący do reszty. Z “Love is my Condition” jest nie inaczej. Bardzo dobrze zbilansowany, z kobiecym wokalem: awesome. “Feelin good” budzi nas z tej sielanki. Beat koło 130 bpm, wokal Dido, świetne efekty, znajome podrygiwanie głowy i stopy, czyli wszystko to co tygryski lubią najbardziej.  Hm, mam wrażenie, że pewni fani Insomnii mogą mieć do tego kawałka jakieś obiekcje. Ich problem :) “North star” – sukcesywnie wkręcający się na obroty utwór, znów wokal Dido(?). Dobrze nastraja. O “Sun to Me” to nie ma co pisać bo to każdy wie. Jest tylko delikatnie zmienione. Końcowe “Scandalous” to intrygujący kawałek z  naturalnym beatem, tłustym basem również z prawdziwej gitary.

PODSUMOWANIE: Po przesłuchaniu płyty zdecydowanie nie czuję, że straciłem czas. Faithless na tej płycie nie eksperymentuje za bardzo z dźwiękami, ale za to klasycznie, po staremu nas buja. Klasyczne brzmienie w nowych aranżacjach.  Szkoda, że tylko 11 kompozycji, ale za to długich(co też jest nowością w przypadku Faithless).

Generalnie, bardzo świeżo i fajnie.

8.5

Komentarze
  1. Hani pisze:

    brzmi zachęcająco.

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s